niedziela, 13 października 2013

Od Valixy

Od Valixy
-Słuchaj nigdy...nikt nie podtapiał mnie w wodzie...jesteś miły i dziękuje...ale wątpię czy jestem dla ciebie
odpowiednim towarzystwem...wybacz.Naprawdę dziękuje ci za spędzoną wspólnie chwile,
nie wiem jak ci się odwdzięczę,ale postaram się jak najlepiej.Do zobaczenia!-trudno było mi się z nim pożegnać w taki sposób go spławiłam,ale to mój przyjaciel...nie chciałam sprawić mu bólu,ale co nie zrobie ranie innych...
Biegłam gdzieś w głąb lasu czułam...że za chwile któś mnie zaatakuje czułam niebezpieczeństwo,dlatego odpuściłam Martin'a...Kiedy tak biegłam nagle ktoś chwycił mnie ,zatkał pysk i zaciągną za drzewo.
-Cicho..nic ci nie zrobię-szepnął i powoli zabrał łapę z mojego pysku
-o co chodzi?-spytałam
-o kolacje...-odparł
Zza zarośli było widać dzika
-a trudno przechodzę na wegetarianizm-powiedział z uśmiechem-jestem Piorun-przedstawił się
-a ja Valixy miło mi cię poznać...ale muszę już iść-skłamałam
-akurat...może idziesz trenować-przewrócił wzrokiem
-tak idę...popracować nad umiejętnościami-odparłam i odeszłam w ciemności

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz