niedziela, 20 października 2013

Od Martina

Po tym, jak Valixy poszła, ja zostałem na brzegu, zastanawiając się, co tak właściwie przed chwilą się stało. Przecież w sumie, oprócz podtopienia, nic nie zrobiłem, ani nawet nie powiedziałem.
- Dziwne - szepnąłem do siebie i poszedłem w stronę lasu. Chodziłem chwilę bez celu, dopóki nie spotkałem jakiejś wadery.
- Hej - powiedziała z uśmiechem.
- Witam - odparłem, nie wiedząc, czy rozmawiać dalej, czy po prostu sobie pójść, jednak po chwili ona zaczęła...

<Roksi? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz