Po tym, jak Valixy poszła, ja zostałem na brzegu, zastanawiając się, co tak właściwie przed chwilą się stało. Przecież w sumie, oprócz podtopienia, nic nie zrobiłem, ani nawet nie powiedziałem.
- Dziwne - szepnąłem do siebie i poszedłem w stronę lasu. Chodziłem chwilę bez celu, dopóki nie spotkałem jakiejś wadery.
- Hej - powiedziała z uśmiechem.
- Witam - odparłem, nie wiedząc, czy rozmawiać dalej, czy po prostu sobie pójść, jednak po chwili ona zaczęła...
<Roksi? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz