Przez krótką chwilę ciszy kompletnie nie wiedziałam co robić,lecz po chwili wróciła moja wrodzona pewność siebie.
-A więc chciałam pokazać ci tereny,ale widzę ,ze w tej chwili to nie możliwe.-stwierdziła mierząc basiora wzrokiem od łap po same końce uszu.
-Niby czemu?-zapytał z lekką pogardą w głosie.
-Nie żartuj,to nic nie pomoże,zaprowadzę ci do lekarza.-oznajmiłam wolnym krokiem ruszając do Alice.Nie była to długa droga.
-Cześć Renesmee,kto to?-zapytała z serdecznym uśmiechem wadera.
-To Jasper,w dość...kiepskim stanie.-skwitowałam z powagą.
-Aha,nowy?-zapytała nie kryjąc radości.
-Tak,tak.Znalazłam go w śniegu,raczej żółtodziób jeśli chodzi o zimę.-zaśmiałam się.
-Ej!Potrafię mówić za siebie,było zupełnie inaczej.-zaprotestował basior.
-Było,minęło,mogę obejrzeć rany?-Alice podeszła do Jasper'a
-Nie są zbyt urokliwe.-zmarszczyłam nos.
<Jasper?Trafiłeś na wredna małpę xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz