Wadera poczęła oglądać moje rany.
- Rzeczywiście, szczęścia zbyt wiele nie miałeś - westchnęła zmartwiona.
- Jesteście siostrami? - spytałem przenosząc wzrok z Alice na Renesmee.
- Tak - powiedziały jednocześnie, lekko speszone. Prychnąłem rozbawiony.
- Co cię tak śmieszy? - fuknęła moja wybawczyni.
- Wy, oczywiście - odpowiedziałem. Alice przystąpiła do bandażowania mojej poharatanej i odmrożonej łapy.
- Ja nie widzę w tym nic śmiesznego - skwitowała przyglądając mi się z uwagą.
- Trudno - wzruszyłem ramionami. Od razu tego pożałowałem, coś zapiekło mnie w okolicach łopatki. Syknąłem z bólu.
- Bozia pokarała - zaśmiała się cicho Renesmee.
- Siedź spokojnie i się nie ruszaj, dobrze? - skarciła mnie Alice.
- Dobrze, dobrze - uśmiechnąłem się, robiąc przy tym słodkie oczy.
- Jak liczna jest wasza wataha? - spytałem po chwili milczenia.
<Renesmee?Alice?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz